Łukasz Jemioł 10th Anniversary



Trzydziestego września miałem okazję wziąć udział w jubileuszowym pokazie kolekcji jesień/zima 2015/16 Łukasza Jemioła. Projektant w wielkim stylu świętował dziesięciolecie pracy - tor wyścigów konnych na warszawskim Służewcu został na tę okazję przekształcony w jeden ogromny, stumetrowy wybieg. Niestety ze względu na lokalizację trochę czuć było zapach koni - dla jednych mogło być to przyjemne, dla innych niekoniecznie (Teatr Wielki, w którym odbyło się poprzednie show projektanta wydaje się być w tym przypadku lepszym miejscem) Zaproszono wiele sław i ludzi związanych z przemysłem modowym. Kreacjami zachwycały Kasia Sowińska, która wybrała długą, czerwoną suknię z mocno wyeksponowanym dekoltem i Jessica Mercedes, która postawiła na granatową, półprzezroczystą sukienkę trochę w stylu Chloé. Przed samym show spotkałem odpowiedzialną za tort Magdę Gessler w białym zestawie - nie rwała się co prawda do rozmowy, ale udało mi się wymienić z nią kilka słów. Rozmawiałem również ze swoim fryzjerem, który wybierając ciemny garnitur postawił na klasyczną elegancję. Mimo wszystko ani gwiazdy ani nawet tort nie przyćmiły swym blaskiem głównych gwiazd wieczoru, czyli ubrań. W chwili wyjścia pierwszej modelki na wybieg, spowitą w ciemnościach halę rozświetlił blask świateł a przerywaną szmerami rozmów ciszę zastąpił instrumentalny podkład dźwiękowy.



Jemioł po dekadzie spędzonej na rynku modowym nadal ma wiele do pokazania, a utrzymana głównie w czerniach, szarościach i beżach kolekcja jest świetnym na to dowodem! Projektant po raz kolejny udowadnia, że nikt tak jak on nie nadaje tkaninie cech uosabiających kobiece piękno. Lśniące welurowe materiały mocno kontrastują z półprzezroczystymi szyfonami i grubą wełną; z kolei delikatne, przewiewne kombinezony wyróżniają się na tle seksownych, niekiedy wulgarnych sukienek. Najmocniejszym jak dla mnie punktem kolekcji są mocno wykrojone płaszcze, ciepłe kożuchy, oversizowe swetry i lejące się sukienki. Najciekawsze z kolei były inspirowane średniowieczem koszule i gotyckie suknie. To co proponuje nam projektant to przede wszystkim różnorodność i zróżnicowanie - każdy niezależnie od potrzeb i preferencji znajdzie coś dla siebie; nieważne czy idzie na lunch z przyjaciółmi czy na wystawną kolację. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć panu Łukaszowi kolejnych, równie udanych dziesięciu lat działalności. Gratuluję świetnej kolekcji! Po jej zobaczeniu tylko upewniłem się, który z polskich projektantów trzyma pałeczki w tej branży. Do zobaczenia na kolejnym pokazie!

Moje ulubione looki: 


Zdjęcia - Filip Okopny
Video - Futureflying
 

4 komentarze:

  1. Uwielbiam cię czytać, świetnie piszesz! Przykry tylko zapach tych koni , nienawidzę tego smrodu. Trochę dziwne , że tak ważne wydarzenie odbywało się wsrod tak nieprzyjemnego zapachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że Łukaszowi zależało na tym by wybieg byl naprawdę długi ~ dlatego tor wyścigowy
      Ale kto to wie... ;) (i tak dobrze, że nie kościół)

      Usuń
    2. Na samym pokazie nie było czuć zapachu koni - był on odczuwalny tylko na zewnątrz.

      Usuń
  2. Moim zdaniem to że pokaz odbył się na torze wyścigów konnych, to przejaw oryginalności tego projektanta. Bo przecież można zrobić pokaz w jakimś nudnym i oklepanym miejscu, ale można też zrobić pokaz w jakimś nietypowym miejscu. Może to być tor do wyścigów konnych ! Ps. Kolejny bardzo fajny post ! Oby tak dalej Aleks ! 😘

    OdpowiedzUsuń

 

Twitter Updates

Meet The Author